Skip to main content

Na blogu PRO STUFF lubimy zaglądać za kulisy projektów, w których nasze lampy, modyfikatory i akcesoria nie tylko „doświetlają scenę”, ale realnie pomagają budować historię. Tak właśnie było podczas sesji zdjęciowej „Wielki Elektronik” dla FotoKuriera, zrealizowanej we współpracy z marką SMEG oraz studiem ENSTUDIO.

I wierzcie nam – to nie była zwykła sesja produktowa. To była opowieść, w której sprzęt studyjny stał się narzędziem do stworzenia małego, filmowego świata.

Kulisy sesji „Wielki Elektronik” z wykorzystaniem sprzętu PRO STUFF

Wyobraź sobie, że zwykły kuchenny czajnik staje się bohaterem rodem z filmu science fiction. Brzmi jak magia? Dla nas to efekt połączenia dobrej koncepcji, świadomej pracy ze światłem i sprzętu, który pozwala zamieniać pomysły w realne obrazy. I właśnie w ten sposób narodził się projekt „Wielki Elektronik” – sesja, która pokazała, że nawet przedmiot codziennego użytku może dostać własną rolę na scenie i stać się centrum całej opowieści.

Jak już wspomnieliśmy na wstępie “Wielki Elektronik” to nie była klasyczna fotografia produktowa, w której najważniejsze jest tylko to, by wszystko było ostre, równo oświetlone i „ładne”. Od początku wiedzieliśmy, że chcemy zbudować klimat, który przyciągnie wzrok, zatrzyma odbiorcę na dłużej i sprawi, że produkt zacznie „żyć” w kadrze. Zamiast neutralnego tła i przewidywalnego światła pojawiła się wizja małego, filmowego świata, w którym każdy refleks, cień i kolor ma swoje uzasadnienie. I właśnie w tym miejscu sprzęt studyjny przestaje być dodatkiem, a zaczyna być narzędziem do tworzenia emocji.

Pro Stuff oświetlenie do zdjęć

Od pomysłu do pierwszego światła

Każda sesja, która zostaje w pamięci, zaczyna się od prostego pytania: „Co, jeśli…?”. W tym przypadku odpowiedź przyszła niemal natychmiast. Czajnik SMEG, z błyszczącym lakierem, chromowanymi detalami i futurystycznym kształtem, wyglądał jak rekwizyt z planu filmowego, który tylko czeka na swoją scenę. Zamiast chować go w cieniu neutralnej aranżacji, ceniony fotograf Kamil Głowacki postanowił dać mu rolę – uczynić go „Wielkim Elektronikiem”, bohaterem własnej, wizualnej historii.

Pierwszym krokiem w całym tym przedsięwzięciu, było wygaszenie planu do czerni. Brzmi paradoksalnie, ale to właśnie w ciemności najłatwiej zrozumieć, czym naprawdę jest światło. Gdy każda lampa włączana jest osobno, widać dokładnie, jak wpływa na kształt, fakturę i kolor obiektu. Do podkreślenia sylwetki czajnika wykorzystana została lampa PRO STUFF VL 300 z głowicą snoot, która rysowała jego kontury wąskim, precyzyjnym snopem. Dzięki temu połysk lakieru i metaliczne detale zaczęły grać pierwsze skrzypce, a produkt od razu stał się centralnym punktem kadru.

Kolor, który buduje klimat

Kiedy główny bohater był już wyraźnie zarysowany, przyszedł czas na stworzenie atmosfery wokół niego. Do gry weszły lampy PRO STUFF MVL S100 RGB umieszczone w softboxach FLEX 30 × 140 cm z gridami. To właśnie one wprowadziły do kadru kolorystyczną narrację – ciepłe czerwienie i magenty z jednej strony oraz chłodniejsze, kontrujące akcenty z drugiej.

Gridy okazały się tu kluczowe, bo pozwoliły utrzymać światło dokładnie tam, gdzie było potrzebne. Zamiast zalewać całą scenę, kolor delikatnie rysował krawędzie sylwetki, ramiona i profil twarzy, tworząc wrażenie, że postać i czajnik są otuleni poświatą z innego świata. W tym momencie zdjęcie przestało być tylko poprawnym ujęciem studyjnym, a zaczęło przypominać kadr z filmu, w którym każdy detal ma swoje miejsce i znaczenie.

Miękka baza i futurystyczne detale

Za światło główne odpowiadała lampa PRO STUFF VL-G330 Bi-Color, zamontowana w dużej heksagonalnej modyfikacji Hexa PRO 120 cm z gridem. Jej zadaniem było stworzenie miękkiej, spójnej bazy, która nada scenie czytelność i głębię, nie odbierając przy tym kontrastu. Duża powierzchnia świecenia sprawiła, że cienie na twarzy modela i w załamaniach kurtki stały się delikatniejsze, a całość nabrała bardziej filmowego charakteru.

Dodatkowo wykorzystana została U-blenda, która odbijała światło i podkreślała metaliczne powierzchnie czajnika oraz srebrną stylizację. To jeden z tych momentów, w których widać, że dobrze dobrany modyfikator potrafi zdziałać więcej niż kolejna lampa. Światło zaczęło krążyć po scenie, tworząc refleksy i odbicia, które dodawały kadrze głębi i futurystycznego „błysku”.

Tło, dym i światło w powietrzu

W tle pojawiły się miecze LED PRO STUFF LS3, które pełniły rolę świetlnych akcentów scenograficznych. Dzięki nim przestrzeń za postacią zyskała rytm, kolor i dodatkowy wymiar, który podkreślał elektroniczny, retrofuturystyczny klimat całej sceny. To drobny detal, ale właśnie takie elementy często decydują o tym, czy zdjęcie zostaje w pamięci na dłużej.

Kiedy na planie pojawiła się wytwornica dymu, światło zaczęło być widoczne nie tylko na obiektach, ale również w powietrzu. Delikatne smugi i poświaty sprawiły, że czajnik wyglądał, jakby naprawdę skrywał w sobie energię, a cała scena nabrała głębi i przestrzenności.

Sesja zdjęciowa z lampami Pro Stuff

Komfort pracy i kontrola nad każdym detalem

Warto również wspomnieć, że przy tak rozbudowanej aranżacji ogromną rolę odegrały statywy i boom PRO STUFF, które pozwoliły ustawić lampy pod nietypowymi kątami i dokładnie tam, gdzie były potrzebne. Stabilność konstrukcji dała komfort pracy i pewność, że światło pozostanie na swoim miejscu przez całą sesję, nawet przy zmianach ustawień czy ruchu na planie.

Dodatkowo wykorzystana została moc tetheringu, czyli podglądu zdjęć na dużym ekranie w czasie rzeczywistym. To rozwiązanie pozwala od razu wychwycić drobne niuanse – refleks na chromowanych elementach, układ dymu czy subtelne odbicia w okularach. Dzięki temu każdy kolejny kadr był świadomą decyzją, a nie próbą i błędem.

Efekt końcowy sesji „Wielki Elektronik” dla FotoKurier

Na koniec warto wspomnieć, że finalny kadr powstał z użyciem aparatu Canon EOS R5 i obiektywu 70–200 mm, co pozwoliło subtelnie oddzielić główny motyw od tła i zachować jego „życie” bez dominowania nad produktem. Jednak techniczne parametry były tu tylko tłem dla czegoś ważniejszego, a dokładniej dla spójności całej sceny, w której światło, kolor i forma zaczęły ze sobą współpracować.

Ta sesja pokazała, że dobrze zaplanowane oświetlenie i przemyślane wykorzystanie modyfikatorów potrafią zamienić zwykły przedmiot w bohatera wizualnej opowieści. „Wielki Elektronik” stał się podsumowaniem procesu, w którym każdy etap – od pierwszego pomysłu, przez budowanie klimatu, aż po ostatni refleks na chromowanej powierzchni – składa się na obraz, który nie tylko pokazuje produkt, ale zostawia po sobie ogromne wrażenie i staje się zapamiętywalne.

Sprzęt jaki wykorzystaliśmy w czasie tej sesji

PRO STUFF

Dostarczamy wysokiej jakości sprzęt studyjny przeznaczony do fotografii. Nieustannie nasz zespół pracuje, aby dostarczane przez nas produkty były innowacyjne.

Leave a Reply